Nasze konkursy wspiera:

26 stycznia 2017

Zimowe pstrągi z małej rzeczki

Wstęp...Swoją przygodę z kropkowanymi drapieżnikami rozpocząłem na malutkiej, bieszczadzkiej rzeczce. Spodobało mi się tropienie ryb, przedzieranie przez gąszcze krzaków, ciągłe rzuty, prowadzenie przynęty... A z tego wszystkiego najlepszy był ten kontakt z rybą, to uderzenie, walka nad wodą! Po prostu pięknie! Złowienie pstrąga w małej rzeczce przyozdobionej śniegiem to całkowicie inna historia. Jak już powszechnie wiadomo małe rzeczki najpóźniej wracają do życia, ponieważ woda najszybciej się ochładza, ale i również nagrzewa! Jeżeli w lutym trafimy na dodatnią temperaturę w ciągu dnia i lekki "minusik" w nocy to możemy być pewni, że nasza wyprawa prawdopodobnie przyniesie nam pierwsze w sezonie kropki. Co jednak zrobić, gdy trafimy na mroźną, ciężką zimę? Rezygnujemy z wyjścia nad wodę czy może próbujemy? Odpowiedź może być tylko jedna, próbujemy!

Chudziutki pstrąg z zimowej rzeczki

Jak to będzie wyglądać?
Zazwyczaj natrafiamy na lodowatą lub w najlepszym przypadku zimną wodę. O ile w tym drugim będzie nam łatwiej, to ten pierwszy przypadek na pewno przyniesie nam pewne problemy, z którymi jednak można walczyć i wygrać! Pamiętajmy jednak, że w przypadku małych rzeczek przy każdej wyższej wodzie (spowodowanej deszczem, roztopami itd.) dno w konkretnym miejscu może ulec sporym zmianom. Tam gdzie jeszcze rok temu mieliśmy wodę po uszy, teraz możemy mieć zaledwie po kostki. Nie jest to jednak regułą - wszystko zależy od poziomu wody i charakteru rzeczki. Zmiany zależne są przede wszystkim od tego czy po roztopach (lub poprzez jesienne, bądź nawet zimowe ulewy) poziom wody w rzece gwałtownie się podniósł. "Wielka woda" potrafi przecież wyrywać drzewa z korzeniami, nanosi również muł oraz żwir, przenosi go w inne miejsca, tworzy najróżniejsze górki, dołki... Najlepiej byłoby gdybyśmy przed rozpoczęciem sezonu po prostu wybrali się na spacer bez wędki!


Kwestia sprzętu
Przypominam, że łowimy w okresie kiedy to woda "nie kipi" życiem. Wszystko odbywa się wolniej. Przyroda dopiero budzi się do życia. Szczególną uwagę zwróćmy również na nasz sprzęt. Moim zdaniem użycie żyłki (nie plecionki, która w ujemnych temperaturach może sobie nie poradzić) 0,18mm będzie wystarczające. Sam startuję z linką 0,145mm mimo, że praktycznie ciągle łowię w zaczepach. Odpowiedzialne prowadzenie przynęty oraz konsekwencja i uwaga podczas walki z rybą - te cechy pozwolą nam nie tracić przynęt podczas łowienia delikatną linką w trudnych warunkach. Jednak jeżeli ktoś nie jest zbytnio przekonany do tak cienkiej żyłki to mogę mu zaproponować linkę o średnicy 0,20mm - jest to najgrubsza, jaką możemy użyć o tej porze roku. Jako wędziska używam delikatnej wędki okoniowej (tzw. wklejanki). Dopełnieniem zestawu pozostaje malutki kołowrotek o precyzyjnie działającym hamulcu.

Mały kołowrotek wypełniony żyłką 0,145 mm

Okoniowa "wklejanka" nada się również do łowienia pstrągów

Przynęty
Większość osób zapewne powie Wam, że w zimie powinniśmy używać nieco dłuższych przynęt. Pięcio- lub sześciocentymetrowe woblerki powinny załatwić sprawę. Drapieżnik woli zaatakować większą zdobycz, ponieważ szybko traci energię, a z większego posiłku wyciągnie przecież więcej kalorii. Z moich obserwacji wynika jednak, że to czy sprawdzą nam się duże czy mniejsze przynęty zależy tylko i wyłącznie od danej wody, a jeszcze bardziej od tego co w niej żyje. Jeśli w "naszej" rzeczce żyją drobne rybki większych rozmiarów (np. sześciocentymetrowe) i są one często spotykane to naszą przynętę powinniśmy dostosować do ich wielkości. W większości "moich" rzeczek jednak tak nie jest i praktycznie przez cały rok (wyjątkiem jest okres przed tarłem, kiedy to ryby atakują wszystko co naruszy obręb ich gniazda) sprawdzają się mniejsze przynęty. Zima, wiosna, lato -  sprawdzają się dwu- i trzycentymetrowe woblerki, ponieważ naturalny pokarm pstrągów ma taką właśnie wielkość. Dla mnie stało się już to zasadą... W ziemie przynęta powinna w jak największym stopniu odzwierciedlać naturalny pokarm ryb, więc również i kolor powinien być zbliżony do pływającego w wodzie. W głębokich dołkach proponowałbym użycie malutkiej obrotówki także o naturalnych barwach. Taką przynętą łatwiej jest nam "dobić się" do dna, a w owej miejscówce o tej porze roku pstrąg zazwyczaj "pilnuje gruntu".

Ważne aby przynętę dostosować do wielkości rybek żyjących w "naszej rzeczce"... Na zdjęciu "piątki" i "szóstki"
A tutaj mniejsze przynęty
Prowadzenie przynęty
Tak jak wspomniałem wyżej, życie w rzece dopiero wraca do życia. Musimy to odzwierciedlić również naszą przynętą. Podczas prowadzenia powinny dominować wolne obroty korbką, częste zatrzymania wabika (jeżeli łowimy pod nurt). Łowiąc z nurtem rzeki powinniśmy być szybsi od niego po to, aby zdołać nadać pracę przynęcie. Nie oznacza to, że ciągniemy najszybciej jak się tylko da. Należy wyczuć dany odcinek łowiska, a prędkość dostosować tak, aby była ona nieznacznie szybsza od uciągu rzeki.


Jakie miejsca wybieramy?
Woda w rzece jest teraz zimna lub lodowata. Do tego dobrze natleniona. Ryby będą na ogół zajmować miejsca o spokojnym nurcie, gdzie dodatkowo nie stracą zbyt dużo cennej energii. Wszelkie zagłębienia, dołki, miejsca ze spokojną wodą... Tam musimy zarzucić naszą przynętę. Często może zdarzyć się tak, że ryba wypłynie za naszym wabikiem prosto ze swojego gniazda, którym może być praktycznie wszystko gdzie pstrążek może się ukryć. O tej porze roku potokowiec nie przepuści okazji na łatwy kąsek, więc jeśli dobrze zaprezentujemy przynętę to wyciągniemy rybkę nawet z największych kryjówek. Podczas słonecznej pogody spróbujmy swoich sił na płytszej, spokojnej i oświetlonej wodzie. Pstrąg na pewno będzie się tam wygrzewał, bo mimo iż jest to gatunek preferujący chłodniejszą wodę to szczególnie w zimie potrzebuje chwili relaksu w promieniach słońca. Dobrymi miejscami są również okolice skarp. Głębokość jest tam zazwyczaj na tyle duża, że ryby czują się pewnie i bezpiecznie, a do tego komfortowo również podczas zimy. To właśnie okolice skarp w ciągu roku dają mi największą ilość ryb, a co najważniejsze lubią tam przesiadywać te największe "kropki".


Gdzie błystka, a gdzie wobler?
Zacznę może od miejscówek w których używam błystek. Podczas zimy są to głębsze miejsca, w których dobicie się do dna woblerkiem jest praktycznie nie możliwe. Wiadomo przecież, łowimy w malutkiej rzece, więc owe dołki nie będą ciągnęły się "kilometrami". Potrzebujemy przynęty, która w miarę szybko dostanie się w pobliże gruntu, a taką w tym przypadku będzie blaszka obrotowa.
Woblerków używam praktycznie w innych, niezbyt głębokich miejscach... Są to zazwyczaj miejscówki do maksymalnie dwóch metrów, z licznymi zawadami przy dnie, granice nurtu ze spokojną wodą. Wobler ma również tę zaletę, że możemy wypuścić go z nurtem rzeki i poczekać aż ten znajdzie się nad interesującym nas miejscem, które czasami znajduje się poza zasięgiem rzutu, lub rzut tam jest po prostu niemożliwy (różne zawady). Po napłynięciu wabika nad interesującą nas miejscówkę zaczynamy zwijanie. Tutaj mam istotną uwagę: obserwujmy cały czas spływ woblerka, dwa razy podczas zimowych wypraw doświadczyłem takiej sytuacji, iż pstrąg po prostu zebrał "łatwy kąsek" z powierzchni wody!
W zimowej scenerii staram się nie używać gumowych przynęt, dla których najlepszym czasem jest przełom wiosny i lata - ale o tym w kolejnym artykule.



Skradanie się...
W zimie trudno będzie nam się ukryć wśród bujnej zieleni, za krzaczkiem rosnącym nad brzegiem, czy po prostu wtopić się w tło zielonej trawy. Starajmy się więc ubierać w jasne kolory (śnieg na brzegu - jeżeli takowy jest). W "bankówkach" nie wykonujmy gwałtownych, niepotrzebnych ruchów, które mogą wypłoszyć pstrągi. Pamiętajmy, że woda jest teraz krystaliczna. To właśnie w zimie płynie najczystsza woda, w ciągu pozostałych dni w roku tak czystej jak teraz nie spotkamy. Starajmy się wykonywać dokładne i precyzyjne rzuty. Pamiętajmy, że z każdym rzutem (czyli z każdym pluśnięciem naszej przynęty) maleje szansa na przechytrzenie pstrąga, który jest teraz nadzwyczaj podejrzliwy. W zimie rzeka jest spokojna, owady nie wpadają do wody, drobnica nie szaleje przy powierzchni... Wczujmy się na chwilę w rolę bohatera naszego tekstu i pomyślmy skąd więc wziął się owy plusk? Zmierzam do tego, że z każdym rzutem ryba staje się coraz bardziej nieufna, a co za tym idzie bardziej niechętna do współpracy...

Mam nadzieję, że chodź trochę pomogłem przygotować się Wam do zimowych pstrągowych wypraw!

Ps. większa ilość zdjęć trafi do artykułu dopiero po zejściu lodu na rzece, gdy to będę mógł wykonać fotki :)
Kamil Skwara

3 komentarze:

  1. Czemu polecasz okoniową wklejkę na pstrągi jako wędkę do woblerów i obrotówek ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj :)
      Sam używam takiej wędeczki od trzech lat. Jak dla mnie - osoby lubiącej finezyjne łowienie tych drapieżników - jest to doskonałe rozwiązanie. Miękka wędka doskonale współgra z delikatną żyłką 0,145mm. Do tego dołączyć należy precyzyjne i dalekie rzuty lekkimi przynętami (co w przypadku "twardszych" wędzisk jest czasami utrudnieniem). Kolejnym plusem jest doskonałe wyczucie pracy woblera, wszelkich jego uderzeń o kamienie, uderzeń ryby w wobler (co również można zaobserwować na szczytówce). Jak dla mnie taka właśnie wędka jest idealna do połowu pstrągów - ale wiadomo, każdy wędkarz może mieć inne zdanie i ja to szanuję.
      Pozdrawiam i połamania!

      Usuń