Nasze konkursy wspiera:

28 lutego 2019

Blackfish FR 9000 - nowość wśród kręciołków Yorka


Kołowrotek Blackfish FR 9000 został wypuszczony na rynek początkiem roku 2018 i jest modelem wyprodukowanym dla polskiej firmy, jaką jest mający swoją siedzibę w Szczecinie York. Kołowrotek na pierwszy rzut oka wydaje się być „maszyną” na karpiowe olbrzymy zamieszkujące nasze wody. Sprawia wrażenie mocnego, dobrze wykonanego i co najważniejsze skutecznego kręciołka. A jak jest w praktyce? Blackfish’a używałem od początku sezonu 2018… Poniżej postaram się przybliżyć Wam sylwetkę tego karpiowego poskramiacza.


Model FR 9000 jest kuzynem modelu Blackfish 9000, który został wprowadzony na rynek w 2017 roku (było to w 2017 tak?). Odróżniają je od siebie dwie ważne w kołowrotkach karpiowych cechy, które dodatkowo wywyższają model z 2018 roku, a są to:
- wolny bieg szpuli dostępny w modelu FR 9000,
- 8 łożysk (model Blackfish’a bez wolnego biegu posiadał ich 7),


Istotną cechą, jaką kierujemy się podczas doboru kołowrotka karpiowego jest jego przełożenie. To dzięki niemu możemy szybko wypracować sobie przewagę nad holowaną rybą (szybsze zwijanie żyłki) oraz w ekspresowym tempie ściągnąć zestaw znajdujący się w sporej odległości od brzegu. Blackfish od samego początku swojego istnienia (czyli od modelu z 2017 roku bez systemu wolnego biegu) charakteryzował się przełożeniem 4,6:1. Liczby te mówią nam o tym, że podczas jednego pełnego obrotu korbką rotor układający i prowadzący linkę wykonuje 4,6 obrotu dookoła szpuli. W praktyce daje nam to około 95 cm zwiniętej żyłki podczas jednego obrotu korbką. Porównując modele kołowrotków wiodących firmy w świecie karpiarstwa można śmiało powiedzieć, że model Yorka jest konkurencyjny z wieloma „światowymi” markami, co każdy z Was może przecież samemu sprawdzić w Internecie. Kołowrotek ten posiada też 8 wysokiej jakości łożysk, dzięki którym działa płynnie i bez większych zakłóceń.


Korba kołowrotka została wykonana z wytrzymałego metalu, metodą odlewu. Zakończona jest ergonomicznych, gumowych uchwytem. Dzięki takiej korbie mamy pewność, że nasz kołowrotek wytrzyma hol dużej ryby (doświadczyłem podczas jednej z zasiadek sytuacji, gdy podczas holu 22-kg suma pękła korba kołowrotka… - było to początkiem sezonu 2016), a gumowy uchwyt zapewni nam pewny chwyt, który będzie ograniczał zmęczenie ręki (oczywiście nie ograniczy go do zera!). Sama obudowa kołowrotka została wykonana z wytrzymałego metalu. Podczas intensywnego sezonu nad wodą nie pękała pod wpływem warunków atmosferycznych. Obudowa nie przepuszcza do wnętrza kołowrotka wody, która zbiera się na naszej „maszynie” podczas deszczu. Będąc nad wodą w roku 2018 kilka razy trafiłem na długotrwałe mocne opady deszczu. Po ich ustaniu w kołowrotku nie znajdowała się woda. Oczywiście może on nie być całkowicie wodoodporny – nie próbowałem w całości zanurzać go w wodzie – ale wiem na pewno, że opady deszczu nie są mu straszne! Podstawą dobrego wykonania modelu Blackfish FR są też zastosowane nierdzewne śruby. Po pierwszym sezonie nad wodą nie widać na nich oznak korozji. Można nawet powiedzieć, że są w „pozakupowym stanie”. Zobaczymy natomiast, co przyniosą kolejne sezony…


Jest to kołowrotek typu big pit. Szpula została przystosowana do dalekich rzutów. Charakteryzuje się wydłużoną i szeroką powierzchnią oraz stosunkowo małą głębokością. Podczas rzutu linka z tego typu szpuli zostaje uwalniana bardziej swobodnie, co zdecydowanie wydłuża nasz rzut. Producent podaje, że ogromna szpula jest w stanie zmieścić 370 metrów żyłki o średnicy 0,34mm, 270 metrów 0,40mm i 190 metrów 0,48mm. Główna szpula została wykonana z aluminium. Zastosowanie systemu oscylacyjnego S-Curve zapewnia odpowiedni nawój i rozkład linki na szpuli kołowrotka.


Jednym z najważniejszych atutów każdego kołowrotka, a szczególnie „maszyny” służącej do pokonywania ryb sporych rozmiarów jest precyzyjnie działający hamulec. W modelu FR jego regulacja znajduje się w przedniej części kołowrotka. Podczas ubiegłorocznych zasiadek hamulec nie zawiódł mnie ani razu – znakomicie radził sobie z karpiami ważącymi 3 czy 4 kg, jak i z rybami po pomiarze, których na wadze pokazywały się dwie cyfry przed przecinkiem. Regulacja hamulca podczas holu ryby nie sprawia większych problemów, ponieważ pokrętłu znajduje się w jego przedniej części – co myślę, że akurat w wędkarstwie karpiowym jest dużym atutem, przynajmniej dla mnie. Myślę, więc że śmiało można powiedzieć, że element odpowiadający za „amortyzację” gwałtownych odjazdów ryby został tutaj dobrze dopracowany.


Model Blackfish FR 9000 wyróżnia się od swojego starszego brata zauważalnym gołym okiem parametrem, o którym grzechem byłoby nie wspomnieć. Zastosowany tutaj system wolnego biegu szpuli pozwala nam na odejście od wędek bez wcześniejszego odkręcania głównego hamulca w kołowrotku. Przekładnię wolnego biegu przesuwamy w dół i od tej pory nie martwimy się już o wciągnięcie naszego zestawu do wody. Wędka jest bezpieczna, a my odpoczywamy w pełnym spokoju i bez żadnych nerwów. Zastosowanie systemu wolnego biegu w wędkarstwie karpiowym jest nie lada udogodnieniem, ponieważ nie musimy rozregulowywać głównego hamulca kołowrotka w momencie, gdy wędki leżą na stojaku. Ma on też swoje minusy, bo przecież często słyszymy o tym jak system ten zacina się w sytuacji, gdy jego działanie jest najbardziej wskazane. Podczas kilkumiesięcznego testowania tego modelu nie przytrafiła mi się taka sytuacja, ale co będzie za rok, dwa czy za kilka lat – tego nie wiem. Na koniec tego akapitu dodam, że wolny bieg w tym kołowrotku można regulować pokrętłem znajdującym się tuż pod przekładnią. Pozwala nam to idealnie dobrać opór systemu do panujących na łowisku warunków, czy do naszych indywidualnych preferencji.


Cena detaliczna wynosi 342 zł.

W kartonowym opakowaniu, w którym możemy kupić kręciołek Blackfish FR 9000 nie znajdziemy szpuli zapasowej, która jak wiadomo w karpiarstwie jest chyba koniecznością. Producent umożliwia nam jej zakup w cenie detalicznej, która wynosi 49 zł. Szpula ta będzie odpowiednia zarówno do modelu Blackfisha z systemem wolnego biegu oraz do modelu bez systemiku. Kupić ją możemy w wielkości 9000 w wersji tradycyjnej (oznaczonej jako STD) oraz powiększonej do 10000 – BIG. Z racji zwiększonej pojemności wybrałem szpulę wielkości 10000. Mieści ona do 400 metrów linki o średnicy 0,40mm. Wykonana została z aluminium, któremu został nadany błyszczący czarny kolor. Posiada – co chyba nie będzie zaskoczeniem – zaczep, który zabezpieczy linkę przed niepotrzebnym rozwijaniem się. W szpuli zostały wycięte rowki, których zadaniem jest odpowiednie ułożenie linki i zapewnienie w miarę „ciasnego” nawoju.


Podsumowując mogę powiedzieć, że owy model Yorka jest godny rozpatrzenia podczas wyboru kręciołka do łowienia karpi. Jest on stosunkowo tani, gdy popatrzymy na kołowrotki innych firm o podobnych parametrach. Pisząc artykuły o produktach Yorka wielokrotnie spotkałem się z opinią „to złe, bo to York”. Wkraczając do firmy też nie byłem przekonany, co do produktów tej marki, ponieważ wcześniej używałem tylko żyłki do spinningu… W chwili obecnej jestem bardzo zadowolony z karpiowych artykułów oferowanych przez Yorka. Wracając do kołowrotka Blackfish FR 9000… Podczas pobytu nad wodą nie sprawia on problemów. Rączka kołowrotka składa się bez kłopotów, rotor idealnie układa linkę na szpuli, łożyska działają bez zastrzeżeń. Nic nie zgrzyta, nie strzela, nie zacina się. Szeroka szpula idealnie nadaje się do dalekich rzutów oraz sprawdza się też podczas wywózki – z czego najczęściej korzystam. Polecam – szczególnie przed napisaniem swojej opinii na temat tego kołowrotka – do wypróbowania go samemu.




Kamil Skwara

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz