Nasze konkursy wspiera:

6 października 2019

Wojownik niezastąpiony - Sea Fighter 9000


Chyba już większość z nas zauważyła, że coraz częściej spotykanym wyposażeniem karpiarza nie jest kołowrotek stricte karpiowy, lecz ten przeznaczony do połowu w morzu! Morski kręciołek nadaje się również do połowu sumów. Dzięki wzmacnianej konstrukcji jego mechanika wytrzymuje zdecydowanie większe obciążenia. Dodatkowo jest on odporny na piasek i słoną wodę - powinno to być dla nas plusem, ponieważ nie musimy martwić się o to, że podczas holu zawiedzie nas jego mechanizm przez to, że do wnętrza dostała się woda lub jakieś zabrudzenia. Mimo braku wolnego biegu (jak ma się to przy większości kołowrotków morskich) idealnie nadaje się do słodkowodnego połowu karpi i sumów!


Opis kołowrotka zacznijmy od chyba najważniejszej kwestii, na którą większość z nas zwraca szczególną uwagę... Łożyska - to one odpowiadają w zachowaniu odpowiedniej, a w szczególności płynnej pracy naszego kołowrotka. Model Sea Fighter został wyposażony w 9 łożysk, które przy odpowiednim konserwowaniu powinny posłużyć nam przez wiele sezonów. Kołowrotek o którym mowa w tym artykule używam już drugi sezon. Jak widać z relacji z moich zasiadek łowię niemal w każdy warunkach, więc łożyska często poddane są na wiele niesprzyjających czynników. Ich konserwacja minimum raz w roku (oczywiście w zależności od częstotliwości pobytu nad wodą) powinna być dla nas podstawą. Jak na razie mogę śmiało powiedzieć, że kręciołek nie sprawia żadnych problemów. Znakomicie zachowuje się podczas holu mniejszych i większych karpi - mechanizm nie zacina się w momencie walki ryby. Póki co działa płynnie, nie wydaje zbędnych dźwięków (np. chrupotu).


Producent wyposażył swój kołowrotek w aluminiową szpulę główną, która jak wiadomo jest lekka, więc nie obciąża niepotrzebnie naszej dłoni. Przystosowana została do oddawania dalekich rzutów (płytka, wydłużona szpula typu long cast). Znakomicie spełnia swoją rolę również podczas wywózki zestawów - linka szybko i bezproblemowo "schodzi" ze szpuli. Minusem produktu, o którym warto wspomnieć w tym miejscu jest brak szpuli zapasowej, której nie otrzymamy w komplecie, ani nie możemy dokupić w oddzielnej aukcji. Nie wiem, czy jest to dla Was ważne czy też nie, ale ja sam preferuję mieć dwie szpule: jedną z nawiniętą żyłką, a drugą z plecionką - mam możliwość szybkiego dostosowania się do warunków w jakich będę łowił. Pojemna szpula (0,5-230,0,40-200,0,45-170) daje nam możliwość "przechowywania" dużego zapasu linki, która niewątpliwie może przydać się podczas holu dużej i silnej ryby, a także podczas odległych karpiowych wywózek.


Sea Fighter został wyposażony w system S-Curve, który zapewnia odpowiednie układanie żyłki na szpuli. Dzięki zastosowaniu tego systemiku mamy pewność, że linka jest układana stosunkowo ciasno - nie tworzą się wybrzuszenia, zbędne luzy, a podczas rzutu praktycznie nie występuje możliwość "najścia" na siebie linki, co mogłoby spowodować niepotrzebne obciążenie naszej wędki. Kołowrotek dobrze nawija żyłkę zarówno podczas holu ryby, jak i podczas przyciągania "pustego" zestawu. Zastosowany system daje nam pewność, że w momencie wyciągania przez rybę linki z kołowrotka wszystko przebiegnie pomyślnie.


Pisząc o Sea Fighterze warto też wspomnieć o mocnej obudowie. Jest ona przystosowana do kontaktu ze słoną wodą, co mówi nam o tym że części zewnętrzne kołowrotka zostały wykonane z trwałych i odpornych na warunki pogodowe materiałów. Obudowa nie przepuszcza wody, a kontakt z piaskiem nie jest jej straszny. Całość zewnętrznej konstrukcji znakomicie uzupełnia mocna rękojeść (co widać po zdjęciach - wykonana z mocnego, grubego tworzywa), która nie pęknie podczas holu silnych morskich ryb, czy podczas słodkowodnego łowienia sumów czy karpi. Zakończona jest ergonomicznym uchwytem, dzięki któremu możemy cieszyć się bezpiecznym i przyjemnym holem ryby!


W każdym kołowrotku ważna jest też jedna z jego podstawowych cech, czyli przełożenie. Przy modelu Sea Fighter producent podał wartość 4,7:1 - co daje nam 4,7 okrążenia rotora wokół szpuli przy wykonaniu jednego pełnego obrotu korbką. Pozwala nam to na zwinięcie około 105-110 cm żyłki podczas jednego obrotu korbą, co jest bardzo przydatne w sytuacji gdy chcemy zyskać przewagę podczas "pompowania" silnej, walecznej ryby, gdy przecież każda sekunda jest ważna. Przełożenie zastosowane w tym modelu kręciołka od Yorka daje nam możliwość bardzo szybkiego przyciągnięcia do brzegu zestawu, który znajduje się w większej odległości od brzegu.



Kamil Skwara

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz