Nasze konkursy wspiera:

18 sierpnia 2018

Szpilki do namiotu - rzecz przydatna

Sprzęt karpiowy składa się nie tylko z wędzisk, kręciołków i produktów związanych bezpośrednio z kontaktem z rybą. To także akcesoria, które zapewniają nam komfort i ułatwiają życie podczas przebywania nad wodą. W dzisiejszym tekście przedstawię Wam śledzie do namiotu oferowane przez firmę York. Jestem przekonany, że zapewnią szybsze i mniej uciążliwe rozkładanie namiotu podczas zasiadek.


Wielu z nas podczas rozbijania namiotu na pewno natrafiło na twardą ziemię, w którą ciężko jest cokolwiek wbić, nie mówiąc już o śledziach wykonanych z cienkiego i miękkiego metalu. Są one skuteczne - sam takich używałem podczas wielu zasiadek – ale ich minusem jest właśnie zachowanie przy twardym podłożu. Ciężko jest je prawidłowo wbić, a bez tego nie spełniają w pełni swoich zadań.
Szpilki do namiotu oferowane przez Yorka wykonane są z mocnego i grubego metalu, który na pewno nie zostanie wygięty podczas wbijania w twardą ziemię. Dodatkowo podczas użycia w trudnych warunkach nie niszczymy jego struktury (nie nadgina się, ani nie pęka) co daje dłuższy czas użytkowania niż miałoby to miejsce w przypadku produktów wykonanych z "delikatniejszego" tworzywa.


Śledzie posiadają możliwość wkręcenia ich w ziemię, co jest dodatkowym plusem przy wykorzystaniu ich na twardym podłożu. Zakończone są "do szpica" co daje nam możliwość delikatnego wbicia w ziemię, po czym możemy przejść do rozpoczęcia ich wkręcania. Ułatwieniem podczas wykonywania tej czynności jest ergonomiczny uchwyt, który zapewnia pewny chwyt i ułatwia prawidłowe użycie śledzi. Opisywana część szpilek Yorka pomaga nam również szybko i bez żadnych problemów wyciągnąć je z gruntu przy składaniu obozu.


Są łatwe w utrzymaniu w czystości - brudne wystarczy zanurzyć w wodzie, a następnie przetrzeć o trawę.

Komplet zawiera 10 sztuk szpilek, które dodatkowo zostały umieszczone w praktycznym pokrowcu (zapinanym na rzep) zapobiegającym zniszczeniu się oraz ułatwiającym transport. Dzięki niemu śledzie nie zgubią się podczas transportu, ponieważ wszystkie będą znajdowały się na swoim miejscu.


Cena detaliczna takiego zestawu szpilek wynosi 53 zł.



Kamil Skwara

5 sierpnia 2018

19-21.06 - Besko

Końcem czerwca nastąpił jeden z dwóch planowanych na ten rok wyjazdów na łowisko w Besku. W poprzednim roku dane mi było przeżyć kilka spotkań z pięknymi, walecznymi i ogromnymi amurami z tej wody. Napędzony tym faktem postanowiłem poświęcić dwie zasiadki na sprawdzenie tej wody również w tym roku – w cieplejszych miesiącach. Pierwsza wyprawa nad Besko przypadła, więc na dni 19-21 czerwca.

Wraz z dziewczyną nad wodą jesteśmy w godzinach wieczornych. Sprzęt rozkładamy w niedalekiej odległości od parkingu. Będziemy łowić na trzy wędki, a miejsca położenia zestawów zostały zaplanowane już w domu. Pierwszy zestaw przyozdobiły zielone ziarenka kukurydzy. Całość poszybowała około 40 metrów od brzegu. Na włos drugiego z zestawów założyłem kulkę o zapachu makreli, które wykonuję od pewnego czasu samodzielnie. Ten poleciał już zdecydowanie dalej, a umieściłem go na otwartej wodzie na odległości, z której zazwyczaj udawało mi się sprowokować jakąś rybę. Trzeci zestaw zakończony był „kulą” od Nano Baits, a jej zapach to pomarańcza. Tę wędkę zarzucała dziewczyna i umieściliśmy ją w niedalekiej odległości od brzegu, który mieliśmy po naszej prawej stronie. Zestaw składał się tutaj z koszyczka do metody, który został wypełniony owocowym pelletem. Okolicę zestawu dodatkowo zanęciliśmy kilkoma łyżkami kukurydzy. Pozostałe dwa zestawy zanęcone zostały przy pomocy materiałów rozpuszczalnych oraz dzięki procy. Wędki w wodzie, pozostało rozłożyć obóz…

15 lipca 2018

Pierwszy +10 w 2018!

Łowisko "U Schabińskiej" w Krzemiennej nad Sanem było areną organizowanych przez nas w kwietniu zawodów karpiowych. Ja sam łowiłem tam tylko raz... W końcu przyszedł czas na drugą zasiadkę na tej pięknej i tajemniczej wodzie! Postanowiłem spędzić tam dobę, która miałem nadzieję, że przyniesie jakąś większą rybę.

Tuż po obiedzie ruszyłem w drogę. Na łowisko mam około 45 km, więc czas dojazdu nie był specjalnie długi. Po dojechaniu na miejsce wita mnie mocniejszy wiatr. Fale na zbiorniku zmierzają w stronę małej zatoczki, w której zamierzałem łowić. Dodatkowo według opiekuna będzie to teraz jedno z lepszych miejsc. Decyzja zapadła! Podjeżdżam autem na stanowisko i parkuję w sporej odległości od brzegu, tak żeby nie robić zbędnego hałasu. Wypakowuję auto i rozkładam namiot. Plan na łowienie został opracowany już w domu. Za radą Kuby - opiekuna łowiska - nieco zmieniam tylko obszary, w których położę zestawy. Za pomocą echosondy Deeper co do centymetra namierzam miejscówki, w których nie znajduje się zbyt dużo roślinności. Szybko lokalizuję interesujące mnie miejsca. Co założyłem na włosy zestawów? Kukurydza, domowa kulka o zapachu makreli i domowej roboty kukurydziana kula - trzy zestawy zakończone takimi właśnie przynętami miały skusić ryby do brania! Nęcę z brzegu za pomocą łyżki zanętowej, materiałów rozpuszczalnych oraz procy. Po tym jak zestawy znalazły się w wodzie zabrałem się za przygotowanie stanowiska na tę zasiadkę.

4 lipca 2018

Odkrywamy tajemnice górskiej wody

Jeden z wolnych czerwcowych dni postanowiłem wykorzystać nad wodą. Pstrągi przez dłuższą chwilę miały ode mnie spokój - z tej właśnie racji zabrałem ze sobą spinningowy zestaw i poszedłem szukać "kropek".


23 czerwca 2018

Próba sił nad PZW

Jak na razie w tym roku karpie chyba mnie unikają. Czym to jest spowodowane - tego nie wiem. Pasuje jednak wziąć się w garść i przełamać tą złą passę. Końcem maja (22-24.05) postanowiłem wybrać się wraz ze swoją dziewczyną nad jedną z dzikich wód na Podkarpaciu. Zasiadka poprzedzona była wcześniejszym nęceniem i szybkim rekonesansem... Miałem nadzieję, że uda mi się złowić drugiego w tym roku karpia, a w dodatku na dzikiej wodzie, co przyniesie mi jeszcze więcej radości...


17 czerwca 2018

Praktyczne osłonki na sygnalizatory

Wiem, że pewnie większość z Was ufa swoim sygnalizatorom, wiele razy pozostawały bowiem na deszczu, a później dalej działały bez zarzutów. Ja też ufam i wierzę w wodoodporność swoich "sygnałków" ale czy koniecznie musimy do maksimum wykorzystywać ich odporność na wodę? Może przecież być tak, że w 99 na 100 przypadków nasze sygnalizatory wytrzymają w deszczu, śniegu i przejdą przez nie bez szwanku, a w tym jednym, najważniejszym zawiodą nas przez to, że woda dostała się do ich wnętrza. Zaufanie do sprzętu to podstawa, ale sami możemy też dodatkowo zadbać o nasz wędkarski ekwipunek - dokładnie o sygnalizatory - w dodatku bardzo niskim kosztem, a "sygnałek" odwdzięczy nam się swoją niezawodnością oraz dłuższym "żywotem". Poniżej chciałbym przedstawić Wam pewien pomysł (być może był już przez Was wykorzystywany), który pomoże dodatkowo zadbać o nasze sygnalizatory.

Praktyczne osłonki na sygnalizatory wykonane zostaną z dolnej części plastikowej butelki. Musimy oczywiście dobrać jej wielkość do rozmiaru naszych "sygnałków".

2 czerwca 2018

Wiosenne łowy

Kilka dni po organizowanych przez nas zawodach, które rozegrane zostały pod nazwą "I Wiosenne Karpiowanie" postanowiłem pojechać na pierwszą w tym roku dłuższą zasiadkę. Wraz z kolegą Tomkiem wybraliśmy się na Kobylany. Pojechaliśmy tutaj z kilku powodów: po pierwsze, żeby złowić jakąś rybę, która doda pewności przed zasiadką na zbiorniku PZW. Drugim powodem był test robionych przeze mnie kulek - chciałem sprawdzić czy na dobrze znanym mi łowisku jakiś karp zainteresuje się domowymi przynętami. Chciałem mieć pewność, że moje wykonane samodzielnie „kulasy” odpowiadają rybom i żeby łowić na PZW z pewnością, że kule są w stanie skusić jakiegoś "miśka".


Nad wodę w Kobylanach przybywam z opóźnieniem - podczas dojazdu trafiam na palący się samochód, a droga na czas działań zostaje zamknięta... Na szczęście akcja nie trwa długo i kilkadziesiąt minut później melduję się nad wodą. Kobylany witają mnie piękną, słoneczną pogodą oraz delikatnym wietrzykiem. Słońce od czasu do czasu przysłaniały drobne chmurki.