Nasze konkursy wspiera:

21 sierpnia 2019

Pstrągowy czerwiec

W połowie czerwca poświęciłem kilka godzin na pstrągowy wypad. Woda była już nagrzana przez ciągle świecące słońce. W dodatku temperatura powietrza przez dłuższy czas nie zamierzała spaść poniżej 30 stopni. Można więc powiedzieć, że woda w górskim potoczku wręcz nawet gotowała się - niestety nie od ryb... Postanowiłem, że pójdę w górę rzeki i będę obławiał jedynie głębsze miejscówki.

Pierwsze wyjście ryby notuję dopiero po przejściu około kilometra. Atak pstrąga był nieudany - przynętę, jaką był wobler chciał zaatakować dopiero przy moich nogach. Wykonuję kolejny rzut i prowadzę wabik zdecydowanie wolniej. Ryba tym razem atakuje. Nastąpiło to jakieś 5 metrów ode mnie. Rybę zacinam. Podczas holu nie dzieje się nic nadzwyczajnego... Podciągam rybę bliżej siebie, a ta podczas podwodnego salta spada z haka. Pstrąg był niewielki - miał może z 20 cm długości.

Kolejne miejsce, w jakim udaje mi się skusić do brania rybę to fragment wody gdzie przez minione dwa lata nie dała się zauważyć żadna ryba. Kolejny raz wolno prowadzonego w okolicy dna woblerka atakuje pstrąg! Walka trwa, ryba nie jest zbyt duża ale stara się utrudnić moje życie jak tylko może! Kilka razy odpływa na boki, raz wyskakuje z wody, robi kilka podwodnych salt, aż w końcu pokazuje pierwsze oznaki zmęczenia. Decyduję się wtedy podebrać pstrąga. Udaje się to za pierwszym razem. Wykonuję mojej zdobyczy kilka zdjęć i zwracam jej wolność!

Idąc w górę rzeki spotykam kolejne - na pierwszy rzut oka - interesujące miejsca. Na nic zdały się jednak wszelakie kombinacje, zmiany przynęt, sposobów prowadzenia... W większości miejsc ryby nie chciały nawet pokazać się. Niedaleko jednej ze skarp natrafiam na głęboki dołek, gdzie woda płynie bardzo spokojnie. Pierwsze kilak rzutów nie daje mi nawet złudzeń na zobaczenie ryby... Zmieniam wobler na głębiej i szybciej pracujący. Już w pierwszym rzucie za przynętą wypływa na prawdę pokaźnej wielkości "kropek". Nie atakuje jednak przynęty... Za którymś z kolejnych rzutów ryba pokazuje się jeszcze raz, lecz też nie atakuje... Myślę, więc że miejscówka jest już "spalona" - ryba na pewno wyczuła podstęp... Łowię na naprawdę niewielkiej wodzie, gdzie każdy najdrobniejszy błąd jest zauważalny - rzeka ma szerokość może 4-6 metrów!

Kolejne miejsce - głęboka na około 2,5 metra skarpa. "Biczowanie" zaczynam od wyjścia ze skarpy. Woda jest tutaj spokojna i głęboka, a także niestety bezrybna. Postanawiam więc przejść kawałek dalej i spróbować swoich sił na wlewie. Pierwsze kilka, może kilkadziesiąt rzutów nie przynosi żadnych pozytywnych wieści. Decyduję się na rzut pod stromy brzeg i czekam, aż przynęta opadnie na dno. Rozpoczynam wolne prowadzenie... Po czasie czuję uderzenie, którego nie udaje mi się zaciąć, a wobler do brzegu odprowadza kolejny piękny pstrąg (tłuściutka ryba, miała na pewno 40-cm długości)! Jak widać wielkie ryby zamieszkują w tym roku tę wodę! Cudownie! Cudowne niestety nie było to, że żyłka na moim kołowrotku odmówiła posłuszeństwa... Zaczęła plątać się do tego stopnia, że postanowiłem wrócić do domu i nie denerwować się już więcej... Podczas rzutu robiły się "brody" - czas więc zmienić linkę, która ma za sobą jedynie kilka pstrągowych wypraw... Jak widać na żyłce nie można oszczędzać - no chyba, że chcecie dodatkowo denerwować się będąc na rybach!


Kamil Skwara

4 sierpnia 2019

Kołyska Pro od Sakany


Idąc do przodu wraz z postępkiem cywilizacji, również w wędkarstwie karpiowym nastąpiły wielkie zmiany w stosunku do lat poprzednich. Dla wielu z nas bezpieczeństwo ryby znajdującej się na brzegu jest dla nas jedną z ważniejszych spraw. Zależy nam bowiem na tym, aby ryba w pełni sił wróciła do wody i aby prowadziła swój żywot tak, jak miało to miejsce przed jej złowieniem. Bezpieczeństwo rybie zapewnia wiele akcesoriów, które coraz częściej spotykane są nad wodą, jako wyposażenie karpiarza. Można wręcz nawet powiedzieć, że dla większości stało się to nawet obowiązkiem! Dodatkowo coraz więcej łowisk w naszym kraju wymaga od karpiarzy posiadania specjalistycznego sprzętu, którego zadaniem jest głównie zapewnienie zdrowia rybie… Jednym z elementów zapewniających bezpieczeństwo naszych zdobyczy jest kołyska karpiowa. Dzisiaj chciałbym przybliżyć Wam model kołyski Pro od Sakany.

Kołyska karpiowa wygryzła z wyposażenia karpiarza standardową matę do odhaczania ryb głównie poprzez to, że ryba znajdująca się w tej pierwszej nie ma kontaktu z ziemią. Podczas nasza zdobycz nie potrafi być cierpliwa i wywija najróżniejsze salta, piruety i inne tym podobne mamy pewność, że gdy ta upadnie do kołyski to nie zrobi sobie krzywdy. Zupełnie inaczej sytuacja wygląda, gdy ryba upada na zwykłą matę leżącą na ziemi, gdy zdobycz jest narażona na twarde lądowanie. Istotną cechą dobrej kołyski powinna być jej stabilna i mocna konstrukcja. Model Pro od Sakany wykonany został z mocnego stelażu, który powinien bez problemu utrzymać nawet bardzo ciężką, szalejącą rybę. Podczas „wariactw”, jakie często potrafią nam zafundować karpie i amury konstrukcja kołyski Sakany nie skrzypi, ani nie ugina się. Pozwala nam to ocenić ją dość wysoko. Stelaż wykonany został z mocnego, nierdzewnego metalu. Dzięki wykorzystaniu sześciu stopek kołyska jest stabilna i znakomicie amortyzuje szaleństwa znajdujących się w niej ryb – nie chwieje się na boki, nóżki nie „rozjeżdżają się”.

30 lipca 2019

Karpiowe podróże...

Początkiem miesiąca wspólnie z siostrą wybrałem się na nieznane mi do tej pory łowisko, o którym nie mogę wspomnieć, ponieważ właściciel nie wyraził na to zgody. Droga na łowisko trwała dość długo, ale w końcu udało się dojechać na upragnione miejsce. Zarezerwowane przez nas stanowisko już czekało na pierwszą wywózkę zestawów. Właściciel przed wjazdem na łowisku poinformował mnie o specyfice tego stanowiska. Po dojechaniu na nie rozpoczęliśmy rozpakowywanie sprzętu, a później sondowanie wody.

16 czerwca 2019

Jedziemy na zawody - "Puchar Lontiko"!


Już w lutym tego roku wraz z kolegą Kubą postanowiliśmy zapisać się na zawody karpiowe, które były organizowane na jednym z podkarpackich łowisk. Mianowicie chodziło tutaj o łowisko „Zgoda”, które myślę że większości z czytających ten artykuł jest znane. My sami na tej wodzie nie gościliśmy nigdy, więc była to dla nas taka mała niespodzianka. Przed zawodami otrzymywaliśmy informacje o tym, żeby zabrać ze sobą nawet dwa komplety akumulatorów do łódek, bo w łowisku występuje ogromna ilość leszcza i co jakiś czas potrzebne będzie wywożenie zestawów poprzez właśnie ten gatunek ryby. Odradzano nam także nęcenie ziarnem. Nasi „informatorzy” wspominali też o znacznych różnicach głębokości występujących na tym łowisku…


9 czerwca 2019

Carp Chaser - karpiówka warta uwagi

Wszyscy wiemy o tym, że kij powinienem być dopasowany do wielu czynników, jakie spotykają nas nad wodą. Moim zadaniem najważniejszymi są następujące: czy łowimy z rzutu, czy może z wywózki, jak duże ryby łowimy, czy w łowisku jest dużo zawad (zaczepów), a także jak duże mamy doświadczenie w wędkowaniu. Biorąc pod uwagę te czynniki postaram się krótko opisać wędkę Carp Chaser, która była nowinką wśród karpiowego asortymentu firmy York w 2018 roku. Kij ten wyróżnia na pierwszy rzut oka rzadko spotykane ubarwienie. Jest to wędka w stylu "camo", której kolory mają za zadanie wtopienie się może nie tyle co w brzeg, ale w rośliny, które ma nim rosną. Pozwala nam to w fajny sposób zamaskować wędkę w sytuacji, gdy łowimy karpie z podchodu, blisko brzegu na którym jesteśmy (łowienie wśród drzew i krzewów tuż przy samym brzegu). Istotą takiego wybarwienia kija jest też fakt, iż wędkarze od dawna lubili kolor moro - dowodem na to może być chociażby to, że wiele czapeczek, plecaków czy ubrań w takim kolorze często kupują właśnie wędkarze.


1 czerwca 2019

"II Wiosenne Karpiowanie" - wiosenna rywalizacja za nami!


Link do galerii zdjęć z zawodów: kliknij tutaj

To już druga edycja naszych wiosennych zawodów! W kwietniu tego roku postanowiliśmy postawić jeszcze raz na łowisko „U Schabińskiej” w Krzemiennej nad Sanem. Plusem tej wody jest jej ciągły rozwój, coraz to lepsze i bardziej profesjonalne podejście do wędkarzy oraz sam charakter tego akwenu. Nie należy on do grupy tych łatwiejszych łowisk komercyjnych. Różnice głębokości, miękkie dno oraz fakt, że podwodne rośliny potrafią tutaj osiągnąć wysokość nawet 1,5 metra sprawia, że znalezienie odpowiedniego do położenia zestawu miejsca jest jednym z kluczowych czynników do osiągnięcia końcowego sukcesu.