Nasze konkursy wspiera:

3 listopada 2019

Karpiowanie jesienią nie jest wcale takie złe!

Trzy piękne wrześniowe dni wraz z właścicielem sklepu markomserwis.sklepna5.pl postanowiliśmy spędzić nad wodą. Po krótkich naradach nasz wybór padł na łowisko "U Schabińskiej", które chyba już na stałe zagościło w naszych planach dotyczących zasiadek. Tej wody nie da się nie lubić, ma w sobie to coś, co jest wyjątkowe! Coś co przyciąga! Przygotowani ruszamy więc nad wodę.


26 października 2019

Pstrągi, pstrągi i po pstrągach


Tegoroczny sezon pstrągowy minął jak dla mnie bardzo szybko. Udało mi się zaliczyć "aż" trzy wyjścia w pogoni za tą piękną, szlachetną rybą. Czasu było jak na lekarstwo... Jednak tego ostatniego dnie sezonu, w którym to można "zapolować" na te piękne, kropkowane ryby po prostu nie mogłem odpuścić!


6 października 2019

Wojownik niezastąpiony - Sea Fighter 9000


Chyba już większość z nas zauważyła, że coraz częściej spotykanym wyposażeniem karpiarza nie jest kołowrotek stricte karpiowy, lecz ten przeznaczony do połowu w morzu! Morski kręciołek nadaje się również do połowu sumów. Dzięki wzmacnianej konstrukcji jego mechanika wytrzymuje zdecydowanie większe obciążenia. Dodatkowo jest on odporny na piasek i słoną wodę - powinno to być dla nas plusem, ponieważ nie musimy martwić się o to, że podczas holu zawiedzie nas jego mechanizm przez to, że do wnętrza dostała się woda lub jakieś zabrudzenia. Mimo braku wolnego biegu (jak ma się to przy większości kołowrotków morskich) idealnie nadaje się do słodkowodnego połowu karpi i sumów!


Opis kołowrotka zacznijmy od chyba najważniejszej kwestii, na którą większość z nas zwraca szczególną uwagę... Łożyska - to one odpowiadają w zachowaniu odpowiedniej, a w szczególności płynnej pracy naszego kołowrotka. Model Sea Fighter został wyposażony w 9 łożysk, które przy odpowiednim konserwowaniu powinny posłużyć nam przez wiele sezonów. Kołowrotek o którym mowa w tym artykule używam już drugi sezon. Jak widać z relacji z moich zasiadek łowię niemal w każdy warunkach, więc łożyska często poddane są na wiele niesprzyjających czynników. Ich konserwacja minimum raz w roku (oczywiście w zależności od częstotliwości pobytu nad wodą) powinna być dla nas podstawą. Jak na razie mogę śmiało powiedzieć, że kręciołek nie sprawia żadnych problemów. Znakomicie zachowuje się podczas holu mniejszych i większych karpi - mechanizm nie zacina się w momencie walki ryby. Póki co działa płynnie, nie wydaje zbędnych dźwięków (np. chrupotu).


21 sierpnia 2019

Pstrągowy czerwiec

W połowie czerwca poświęciłem kilka godzin na pstrągowy wypad. Woda była już nagrzana przez ciągle świecące słońce. W dodatku temperatura powietrza przez dłuższy czas nie zamierzała spaść poniżej 30 stopni. Można więc powiedzieć, że woda w górskim potoczku wręcz nawet gotowała się - niestety nie od ryb... Postanowiłem, że pójdę w górę rzeki i będę obławiał jedynie głębsze miejscówki.

Pierwsze wyjście ryby notuję dopiero po przejściu około kilometra. Atak pstrąga był nieudany - przynętę, jaką był wobler chciał zaatakować dopiero przy moich nogach. Wykonuję kolejny rzut i prowadzę wabik zdecydowanie wolniej. Ryba tym razem atakuje. Nastąpiło to jakieś 5 metrów ode mnie. Rybę zacinam. Podczas holu nie dzieje się nic nadzwyczajnego... Podciągam rybę bliżej siebie, a ta podczas podwodnego salta spada z haka. Pstrąg był niewielki - miał może z 20 cm długości.

Kolejne miejsce, w jakim udaje mi się skusić do brania rybę to fragment wody gdzie przez minione dwa lata nie dała się zauważyć żadna ryba. Kolejny raz wolno prowadzonego w okolicy dna woblerka atakuje pstrąg! Walka trwa, ryba nie jest zbyt duża ale stara się utrudnić moje życie jak tylko może! Kilka razy odpływa na boki, raz wyskakuje z wody, robi kilka podwodnych salt, aż w końcu pokazuje pierwsze oznaki zmęczenia. Decyduję się wtedy podebrać pstrąga. Udaje się to za pierwszym razem. Wykonuję mojej zdobyczy kilka zdjęć i zwracam jej wolność!

4 sierpnia 2019

Kołyska Pro od Sakany


Idąc do przodu wraz z postępkiem cywilizacji, również w wędkarstwie karpiowym nastąpiły wielkie zmiany w stosunku do lat poprzednich. Dla wielu z nas bezpieczeństwo ryby znajdującej się na brzegu jest dla nas jedną z ważniejszych spraw. Zależy nam bowiem na tym, aby ryba w pełni sił wróciła do wody i aby prowadziła swój żywot tak, jak miało to miejsce przed jej złowieniem. Bezpieczeństwo rybie zapewnia wiele akcesoriów, które coraz częściej spotykane są nad wodą, jako wyposażenie karpiarza. Można wręcz nawet powiedzieć, że dla większości stało się to nawet obowiązkiem! Dodatkowo coraz więcej łowisk w naszym kraju wymaga od karpiarzy posiadania specjalistycznego sprzętu, którego zadaniem jest głównie zapewnienie zdrowia rybie… Jednym z elementów zapewniających bezpieczeństwo naszych zdobyczy jest kołyska karpiowa. Dzisiaj chciałbym przybliżyć Wam model kołyski Pro od Sakany.

Kołyska karpiowa wygryzła z wyposażenia karpiarza standardową matę do odhaczania ryb głównie poprzez to, że ryba znajdująca się w tej pierwszej nie ma kontaktu z ziemią. Podczas nasza zdobycz nie potrafi być cierpliwa i wywija najróżniejsze salta, piruety i inne tym podobne mamy pewność, że gdy ta upadnie do kołyski to nie zrobi sobie krzywdy. Zupełnie inaczej sytuacja wygląda, gdy ryba upada na zwykłą matę leżącą na ziemi, gdy zdobycz jest narażona na twarde lądowanie. Istotną cechą dobrej kołyski powinna być jej stabilna i mocna konstrukcja. Model Pro od Sakany wykonany został z mocnego stelażu, który powinien bez problemu utrzymać nawet bardzo ciężką, szalejącą rybę. Podczas „wariactw”, jakie często potrafią nam zafundować karpie i amury konstrukcja kołyski Sakany nie skrzypi, ani nie ugina się. Pozwala nam to ocenić ją dość wysoko. Stelaż wykonany został z mocnego, nierdzewnego metalu. Dzięki wykorzystaniu sześciu stopek kołyska jest stabilna i znakomicie amortyzuje szaleństwa znajdujących się w niej ryb – nie chwieje się na boki, nóżki nie „rozjeżdżają się”.

30 lipca 2019

Karpiowe podróże...

Początkiem miesiąca wspólnie z siostrą wybrałem się na nieznane mi do tej pory łowisko, o którym nie mogę wspomnieć, ponieważ właściciel nie wyraził na to zgody. Droga na łowisko trwała dość długo, ale w końcu udało się dojechać na upragnione miejsce. Zarezerwowane przez nas stanowisko już czekało na pierwszą wywózkę zestawów. Właściciel przed wjazdem na łowisku poinformował mnie o specyfice tego stanowiska. Po dojechaniu na nie rozpoczęliśmy rozpakowywanie sprzętu, a później sondowanie wody.