5 listopada 2023

Odwiedziny na Małopolsce - Łowisko Borowa

Końcem września przyszedł czas na wyjazd nad świeżą wodę na komercyjnej mapie Polski. Mieści się we wschodniej części województwa Małopolskiego, a zwie się Łowisko „Borowa”. Wyjazd zapowiadał się ciekawie, szczególnie biorąc pod uwagę to, że na rybach nie byłem już dłuższy czas, a powodem tego jest zmiana firmy w której pracuję i zwiększony niestety czas pracy, aby wszystko zostało uporządkowane… Pozostaje mieć nadzieję, że kolejny rok będzie lepszy… Ale do sensu…

Zarezerwowałem stanowisko VIP, które charakteryzuje się bardzo fajnym dużym pomostem oraz umieszczonym na nim fajnie wyposażonym domkiem. Samo spanie „na wodzie”, ciągle uderzający wilgotny wiatr i te fale na wodzie… Cudownie! Woda to typowa żwirownia, niezbyt głęboka, bo na moim stanowisku nie znalazłem miejsca głębszego jak 4m. Wędki postawiłem na wodzie 1,5m w okolicy brzegu, na środku „mojej” zatoki na wodzie 3,5, a trzecią oddaliłem o kilka metrów od brzegu, zestaw leżał w miejscu gdzie głębokość systematycznie zwiększała się. Na włosach umieściłem Stalomaxy w wersjach pływających oraz na jednym kiju tonącą nowość tego sezonu - GLM małż. Jedno miejsce zanęciłem bardziej obficie, dwa pozostałe delikatnie. Zobaczymy co się sprawdzi! Standardowo zamiast ciężarków zastosowałem kamienie umieszczone na gumce recepturce. W bój poszły też nowe sygnalizatory od York, które zastąpiły moje poprzednie, gdzie jeden z sygnałków zaczął już „wariować” - ale co się dziwić, miały już za sobą 6 sezonów.




Co jakiś czas nad wodą dały się dostrzec drobne spławy, raczej niewielkich ryb aczkolwiek drobnych, delikatnych podciągnięć zestawów nie było. Wieczorem jednak postanowiłem sprawdzić dwa zestawy, sprawdzić jak mają się przynęty z racji, że nie znam tej wody, nie wiem czy mimo wszystko drobnica jest tutaj aktywna czy też nie. Wyszło jednak na to, że drobne rybki przynętami bawiły się w najlepsze, o czym świadczyły kulki wyjęte z zestawami z wody. Kolejne nęcenie na jednym z zestawów udekorował już większy rozmiar peletu.

Pierwsze branie miało miejsce tuż nad ranem. Tonącą kulkę GLM z okolicy „otwartej” wody pochłonął podwodny potwór, który bardzo dzielnie walczył. Jest to bardzo duży plus tej wody, która z racji tego że jest nowa to ryby nie są jeszcze po kilka razy wyhaczane na brzegach. Karp miał na prawdę dużo siły mimo swoich rozmiarów. W końcu jednak udaje się go podebrać i zrobić sobie pamiątkowe foto! Rybko… do wody


Sobotni dzień rozpoczął się cudownie… Rybka złowiona tuż nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, później po obudzeniu się piękne słońce, ciepło, bezwietrznie. Zaskoczeniem jednak była popołudniowa burza, która tylko delikatnie nas zahaczyła ale za to zrobiła wiele złego w promieniu 30-40km od łowiska, a także w okolicy mojej miejscowości zamieszkania, gdzie służby miały wiele sprzątania połamanych gałęzi, w niektórych przypadkach drzew… Do tego dał o sobie znać bardzo mocny deszcz zalewając bardziej narażone pod tym kątem ulice i miejsca. Kilka miejscowości pozostawało bez prądu do czasu naprawy… Nas jednak to wszystko ominęło.



Niedawno jak wspomniałem zastąpiłem zasłużone już sygnalizatory, które użytkowałem kilka lat nowością firmy York na sezon 2023 - sygnałkami o symbolu SYZ103. Wybrałem je z racji na ciekawe wykończenie oraz stosunkowo duży zasięg 100-200m, który dla mnie jest wystarczający. Minusem może być jedynie zasilanie sygnalizatorów baterią 9V - ciężko jest znaleźć akumulatory, a zawsze jednak jest to opcja wygodniejsza z racji, na naładowanie ich w domu i brak konieczności robienia zapasów baterii. Minusem jest też brak funkcji sprawdzenia z poziomu centralki czy sygnalizatory są nadal w naszym zasięgu. Za to na ich plus przemawiała funkcja wyciszenia na 30 sekund sygnalizatorów - na czas podciągania żyłki. Sygnałki posiadają też nocne podświetlenie, co nie powinno nikogo dziwić, ale za to ma ono 3 opcje regulacji światła - co jest bardzo fajne. Każdy z sygnalizatorów ma możliwość wybrania jednego z 7 kolorów diod, co też daje nam możliwość dopasowania sobie światełek pod własne potrzeby - centralka również ma tę opcję. Obudowa wydaje się też być na dobrym poziomie jeśli chodzi o jej odporność na warunki atmosferyczne, co dodatkowo zapewniają silikonowe (nie plastikowe) przyciski. Zobaczymy jednak jak będą się one sprawować na kolejnych zasiadkach… Jeśli będziecie widzieć je na kolejnych fotkach, to znak, że śmiało można je polecić :)

Czas nad wodą mija nieubłaganie, ale za to jak człowiek się resetuje! Do tego w domu nie ma możliwości tak dobrego wyspania się (przynajmniej w moim przypadku) jak na rybach. W domku zawsze znajdzie się coś do zrobienia, coś dla czego trzeba wcześniej wstać. A tutaj tego nie ma i mimo, że przed godziną 6 zadzwonił budzik w postaci nowej centralki Yorka i należało wybiec do ryby to i tak wyspałem się. Niestety jednak już na początek dnia dostałem „w kość” mój przeciwnik prawie 15 minut szalał pod wodą. Nastąpiły dwa lub trzy odjazdy spod nóg, spod naszego pomostu, próbował wpływać w rośliny porastające okolice brzegu. Na szczęście nie udało mu się pozbyć haczyka i w końcu druga z ryb łowiska „Borowa” ląduje w moich dłoniach i zostaje uchwycona na zdjęciu. Smakosz przyciętej, zrobionej na kwadratowo tonącej kulki GLM zostaje wypuszczony.



Wyjazd myślę, że był bardzo udany… W tym roku nie odwiedzę już niestety tej wody, ale za rok planuję pojawić się nad jej brzegami.




Kamil Skwara

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz