Nasze konkursy wspiera:

11 kwietnia 2016

Taktyka nęcenia cz. 1 - wczesna wiosna

Artykuł, który zaprezentuję poniżej oparty jest tylko i wyłącznie na moim doświadczeniu z nad wody oraz na moich spostrzeżeniach – tak więc niektórzy z Was mogą nie zgadzać się z tym co przeczytają... Nie będzie w nim zawarta "książkowa wiedza", więc między taktyką nęcenia w tym artykule, a w opisach książkowych mogą wystąpić różnice (może i duże różnice, ogromne!). Pewne jednak jest to, że taka taktyka sprawdza mi się na "moich" wodach podczas wędkowania w chłodnej, wiosennej wodzie.


Tekst rozpoczniemy od tego, czym i jak nęcić podczas wczesnowiosennych i wiosennych zasiadek. Wiemy przecież jak pogoda o tej porze roku potrafi być kapryśna - raz jest bardzo ciepło, innego dnia pada deszcz, czasami przejdzie burza albo temperatura spanie poniżej zera. Taki okres nie jest łatwy dla karpiarzy – karpie są chimeryczne, nie żerują jeszcze najlepiej. Ryba odczuwa zmiany pogody i często to właśnie od niej zależy intensywność jej żerowania. Na szczęście wędkarze potrafią sobie ze wszystkim poradzić, wystarczy trochę pomyśleć i wyciągać wnioski z każdej, wczesnowiosennej zasiadki. Musimy wziąć pod uwagę to, że niektóre przynęty pracują w chłodnej wodzie dłużej niż ma to miejsce w cieplejszej, więc zanim uwolnią swoje aromaty minie sporo czasu. Zwracajmy uwagę na to, żeby o tej porze nęcić szybko pracującym w chłodnej wodzie pelletem lub częściami (połówkami, ćwiartkami, „proszkiem” powstałym po miażdżeniu kulek), które zdecydowanie szybciej zaczną wabić ryby. Pellet z zamieszczonego zdjęcia rozpuszcza się w zimnej wodzie po około 5 minutach - sprawdzałem to sam w swoim oczku wodnym, w temperaturze wody 6*C. Po upływie tego czasu na dnie pozostaje czerwonawy osad, wokół którego najprawdopodobniej unosi się zapach ochotki. Pokruszenie kulek i pelletu (który nie charakteryzuje się szybką pracą w chłodnej wodzie) na mniejsze fragmenty również przyniesie rewelacyjne efekty. Co prawda taka zanęta nie będzie pracować już po 5 minutach, ale po trzydziestu minutach do godziny rozpocznie wabienie ryb.


O tej porze roku staram się nie mieszać smaków przynęt i zanęt. Jeżeli łowię na "śmierdziele" to również tym samym nęcę. „Mieszanki” typu śmierdzące-słodkie, śmierdzące-owocowe itp. pozostawiam na cieplejszą wodę. O tej porze roku karp nie ma zbyt wielkiego wyboru, jeśli chodzi o pokarm, więc nie ma też możliwości mieszania się zapachów (a jeżeli jest to występuje bardzo rzadko). Z owocowych kulek nad wodę zabieram teraz tylko truskawkę, która według moich obserwacji jest uniwersalnym smakiem na każdą porę roku i zawsze przyniesie jakieś branie! Skupiam się teraz na łowieniu na "śmierdziuchy” oraz ostre zapachy takie jak np. czosnek czy papryka. Całkowicie rezygnuję z kukurydzy, która jest długo trawiona przez organizm ryb w tak chłodnej wodzie. Wczesną wiosną nęcę drobnymi kulkami i częściami większych oraz drobnym pelletem (2-14 mm). W zanęcie rzecz jasna znajdują się kule (w zasadzie to kuleczki), które używam na włosie. Nie wzmacniam zapachu przynęt i zanęt poprzez boostery czy innego rodzaju dipy i atraktory, które mogą skutecznie odstraszyć ryby z naszej miejscówki.


Z moich obserwacji wynika, że najlepiej sprawdzi się teraz punktowe nęcenie – co oczywiście nie jest żadnym odkryciem. Do tego celu używam woreczków i siateczek PVA. Wymieszaną wcześniej zanętę (pellet i kulki) wsypuję do woreczków. Pokarm podajemy z umiarem pamiętając o tym, że pod wodą nie znajduje się teraz dużo pokarmu, a same ryby nie są jeszcze u szczytu intensywności żerowania. Zwróćmy uwagę na to, żeby nasze przynęty stosunkowo szybko uwalniały swoje aromaty, a tym samym żeby szybciej kusiły ryby. Stawiajmy, więc na produkty z wyższej półki – nie musimy kupować ich dużo, ponieważ na jedno nęcenie zużywamy maksymalnie garść kulek, co jest wystarczającą dawką pokarmu. Zabójczo skutecznym sposobem jest karpiowa odmiana metody (ciężarek 80 gram, mocny, karpiowy hak plus "grubszy" zestaw). Pozwala nam na punktowe podanie zanęty, która będzie znajdować się w okolicy przynęty. Dodatkowo podczas rzutu mamy 100% pewności, że nasz zestaw nie ulegnie splątaniu. Kolejnym plusem jest fakt, że koszykiem możemy zarzucić dalej niż woreczkiem PVA - mniejszy opór w powietrzu... Pamiętajmy, że punktowe nęcenie z dodatkowym zachowaniem umiaru powinno przynieść nam wczesnowiosenną zdobycz!


Jeśli skupiamy się na łowieniu przez dłuższy czas w tym samym miejscu lub w niedalekiej jego okolicy starajmy się nie zmieniać zapachów kulek (które będą mieszać się na dnie zbiornika). Dane miejsce nęcimy cały czas tym samym, nie zmieniając smaków, ani zawartości mieszanki.

Jak przygotowujemy woreczek lub siateczkę z zanętą?

1. Dolną część woreczka przebijamy igłą.
2.Przewlekamy przypon w taki sposób, aby hak z przynętą wbił się w dolną część woreczka.
3.Wsypujemy 2/3 porcji zanęty, po czym w woreczku umieszczamy ciężarek, który zasypujemy pozostałą częścią pokarmu (pozostała 1/3).
4. Górną część woreczka wiążemy nicią lub taśmą rozpuszczalną w wodzie. Możemy też „skleić” woreczek poprzez zmoczenie ścianek śliną – zachowujemy umiar, ponieważ zbyt duża dawka takiego „kleju” rozpuści cały woreczek.
5. Jeżeli woreczek, którego używamy nie ma wykonanych fabrycznie dziurek to robimy je poprzez przebijanie ścianek igłą. Po zarzuceniu zestawu woda musi znaleźć się w środku, aby z zawartości naszego PVA uszło powietrze. Tuż po tym zestaw spada na dno.


Wybór miejsca
Szczególną uwagę podczas wyboru miejsca na wiosenną zasiadkę zwracajmy uwagę na to, że ryby będą poszukiwać miejsc dobrze nasłonecznionych (zazwyczaj są to płytsze obszary zbiornika, gdzie ryby wygrzewają się w promieniach słońca) lub cieplejszych partii wody (w każdym zbiorniku są, bowiem miejsca gdzie woda zawsze będzie cieplejsza niż w pozostałej części akwenu – nawet jeden stopień potrafi zrobić różnicę!). Łowiąc w płytkich miejscach polecam użycie kulki, która będzie unosić się niewiele ponad dnem – z pewnością zainteresuje ona wygrzewające się karpie. Natomiast, jeżeli wybierzemy miejsce, w którym ryby nie wygrzewają się, lecz przebywają z racji cieplejszej wody możemy używać przynęt, które będą leżeć na dnie. W powyżej wymienionych miejscach oczywiście nęcimy za pomocą materiałów rozpuszczalnych – i co najważniejsze nie przesadzamy z ilością pokarmu!


Zachęcam, więc do spróbowania swoich sił w chłodnej, wiosennej wodzie. Nie jest łatwo, ale wiosną łowimy przecież dużo większych ryb – u mnie wiosna co roku jest najlepszym okresem w ciągu całego sezonu. Nie bójmy się brzydkiej pogody, wędkarz musi być gotowy nawet na najgorsze warunki. Próbujcie swoich sił nad wodą! Powodzenia!



 
Kamil Skwara

2 komentarze:

  1. Piękny sum Kamil, szacun za karpia w marcu nie jest tak łatwo je złapać w takich miejscach. Powodzenia w prowadzeniu bloga.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawie napisany nie wiem na jakich akwenach kolega łowi czy jest to komercja lub woda PZW wpływ wg mojej oceny na żerowanie ryb wiosną ma region kraju południe gdzie wiosna jest o 2 tygodnie wcześniej ja jestem z wybrzeża wiosna kapryśna raczej chłodna ale jeszcze trochę i ociepli się i na wybrzeżu i będzie można popróbować pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń