Nasze konkursy wspiera:

20 września 2016

Pstrągowe zakończenie sezonu



Poniżej przedstawiam krótki tekst o moich sierpniowych przygodach nad pstrągowymi wodami...




Przez ostatni miesiąc sezonu na pstrągi czasu na wyjście nad wodę było jak na lekarstwo. Jako, że miesiąc ten jest co roku jednym z lepszych pod względem pstrągowania musiałem zagospodarować choć kilka godzin na pochodzenie po ciepłej, górskiej wodzie.

Rak - przyłów podczas pogoni za pstrągiem


W połowie miesiąca wyszedłem dosłownie kilkanaście metrów za dom, w pewne miejsce... Efekty były bardzo zadowalające. Podczas około godzinnego obrzucania rzeki błystką obrotową udało się złowić kilka około wymiarowych pstrągów. Niespodzianką był przyłów w postaci mniejszego klenia. Po chwili obrzucania wody zauważyłem skupienie drobnicy w jednym z miejsc, gdzie głębokość wody wynosiła zaledwie kilka centymetrów. W pewnym momencie następował gwałtowny spadek na około metr. Szczerze mówiąc zaciekawiło mnie to miejsce. Drobne rybki musiały mieć jakiś powód, aby wpłynąć dość sporą grupką na tak płytką wodę. Zarzuciłem więc blaszkę w okolice spadku brzegu.W drugim rzucie poczułem mocne uderzenie. W tym samym momencie następuje zacięcie, a ryba wyskakuje ponad wodę. Pokazuje się piękny i duży potokowiec. Przez kilkanaście sekund ryba walczy, pokazuje swoją moc. Niestety, to co dobre czasami kończy się zbyt szybko, a w tym przypadku niestety podczas holu... Przy drugim wyskoku ponad wodę ryba zrywa się... Szkoda, był to na prawdę piękny potokowiec!



W ostatni dzień sierpnia, w godzinach porannych wybrałem się w końcu na rzeczne dzikusy. Czas pozwala, więc trzeba to wykorzystać. Kilka dni wcześniej dostałem od znajomego kilka woblerków, które wykonuje własnoręcznie. Otrzymałem pięć fajnych mikrusów. Przynęty nieduże, z tak zwanym "jajem" w przedniej części. Pierwsza miejscówka - wykonuję rzut kontrolny, chcę sprawdzić jak pracuje ten model woblerka Engima Baits. Zobaczymy co przyniesie agresywna praca tejże przynęty. Po kilku pierwszych rzutach w końcu czuję atak! Zacinam! Po niedługiej walce fotografuję pstrąga i wypuszczam. Ładna rybka wraca do wody, a ja idę dalej.


Kolejna rybka warta uwagi atakuje jeszcze innego wobka od Engima Baits. Na głębokiej skarpie postanowiłem dokładnie obłowić każdy centymetr wody. Na sam koniec zostawiłem granicę płytkiej i głębokiej wody, którą do tego przecinał mocny nurt. Błędem było zostawienie tego miejsca na później. W pierwszym rzucie za przynętą wychodzi duży kropek! Niestety nie atakuje. Druga szansa i przytrzymuję wobka w nurcie. W tym momencie następuje atak! Zacinam, a ryba zmierza do dna, walczy nieźle, kilka razy odjeżdża, zabierając trochę żyłki. Po chwili mam go na brzegu! Piękny kropek!


To już trzeci model woblerka, który tego dnia przynosi rybę! Testuje czwarty, do którego wychodzi krótki ale bardzo gruby pstrąg. Ten niestety spada tuż po ataku... Ciekawa sytuacja miała miejsce w pewnym miejscu, gdzie średniej wysokości próg wodny tworzy pstrągom znakomite miejsce. Głęboka woda, drzewa w wodzie, do tego "wodospadzik". Spod podwodnych korzeni wychodzi i atakuje mojego woblerka pstrąg! Po salcie w wodzie ryba niestety spada. Ciekawe było to, że na wystającym z wody patyku zatrzymała się spora gałąź z jakiegoś iglastego drzewka. Głębokość w tym miejscu wynosiła może z 80 cm, więc nie było głęboko. Pod ową gałęzią kryły się dwie, na pewno 40-cm ryby! Piękny widok! Podejrzewam, że był to samczyk z samiczką, które już niedługo zasilą wodę swoim potomstwem.


Kolejna miejscówka i taki oto pstrążek melduje się na wędce:



Pod koniec wyprawy doławiam jeszcze klenika i małego pstrąga. Przez cały dzień nad wodą złowiłem kilka rybek, które wywołały uśmiech na mojej twarzy - głównie te dwa większe pstrągi. Każdy woblerek miał kontakt z rybom - co jest kolejnym plusem.


Sezon pstrągowy uważam za zakończony. W październiku przygotuje relacje z całego sezonu, wraz ze zdjęciami tych największych górskich potworów!

Pozdrawiam i zapraszam na film z sierpnia!



2 komentarze:

  1. Genialny materiał, i tak bliski memu spinningowemu sercu. Pstrągi i klenie, to najbardziej wdzięczni kompani, moich wypraw ze sztuczną przynętą na końcu zestawu, tym bardziej miło było mi przestudiować ten tekst. Dodam, że zdjęcia dodatkowo podniosły mi spinningowego tzw "gula" :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale ja lubię pstrągi :D Szkoda, że jest ich coraz mnie... Więc C&R!

    OdpowiedzUsuń