Nasze konkursy wspiera:

10 kwietnia 2017

Rekordowe karpiowe początki 2017

Od listopada czekałem na kolejną karpiową zasiadkę. W końcu na karcie kalendarza pojawił się marzec. Pozostało tylko poczekać do pierwszych dni wiosny i standardowo wystartować w Kobylanach...


Rok temu o tej porze roku również zameldowałem się w Kobylanach aby rozpocząć sezon karpiowy. Wyprawa na długo pozostała w mojej pamięci ze względu na udane lądowanie na brzegu ogromnego suma! Kolejnego dnia dołowiłem jeszcze średniej wielkości karpia.




25 marca 2017 tuż po obiedzie wyjeżdżamy z domu w kierunku przygody! Po przejechaniu 5 km dostrzegamy, że niestety musimy wrócić do domu... Nie wzięliśmy ze sobą jedzenia! To co najważniejsze, czyli karpiowe smakołyki to mamy, ale naszych smakołyków nie ma! Wracamy po jedzenie i kolejny raz wyruszamy w drogę! Po dotarciu na łowisko w końcu dane mi było poczuć zapach wody! Piękne uczucie... Zaczynamy przygotowywać obóz, wędki oraz zestawy.


Taktyka nęcenia obrana na tę zasiadkę była jasna od samego początku. Punktowo i drobno. Pokruszone kulki o zapachach, których używałem na włosie (o tej porze staram się nie mieszać zapachów) plus drobny ochotkowy pellet w stylu "cold water" (czyli pellet szybko pracujący w chłodnej wodzie), który swym zapachem sprawi, że karp podejdzie do pokarmu podanego w trakcie nęcenia (miejmy nadzieję), tak jak do naturalnego (zapach ochotki). Każdy z zestawów uzbrojonych w woreczki PVA ze schowanym wewnątrz haczykiem z przynętą trafiają we wcześniej zaplaowane miejscówki. O tajemnicach mojego wiosennego nęcenia pisałem w artykule: "Taktyka nęcenia cz. 1 - wczesna wiosna". Pierwsza z wędek znajdowała się w malutkiej zatoczce, na skraju głębokiej i płytkiej wody (około 2 metry głębokości). Przynętą tutaj była nowość firmy Meus - 16mm rum-kokos. Drugą z wędek zdecydowałem się położyć w okolicach mnicha, gdzie zawsze ryby znajdują sporo naturalnego pokarmu. Głębokość wody wynosiła tam około 3 metry. Na włos trafił 12mm pop'up o zapachu rybnym (który rok temu przyniósł mi suma). Trzecią wędką zdecydowałem się obławiać okolice naszego brzegu. Zestaw trafił więc 5 metrów od podpórek, tuż przy bocznej krawędzi łowiska. Być może trochę z przesadą, założyłem tutaj 20mm śmierdzącą kulkę (wiem, że powinienem łowić max. na 16 mm.... chciałem jednak zaprzeczyć regule).


Zestawy znajdowały się na swoich miejscach, a ja mogłem oddać się wędkarskiej fotografii. Nowy aparat, wiele nowych funkcji. Trzeba to wszystko ogarnąć, żeby w najważniejszych momentach udało się użyć tego co najbardziej się przyda.


Nastaje noc. Mniej więcej około północy zaczyna padać deszcz ze śniegiem... Na szczęście po 30 minutach przestaje... Ze snu wybudza mnie dziwne branie z okolic małej zatoczki. Około godziny 24 wybiegam z namiotu. Sygnalizator lekko "podbiegł" w górę, a następnie opuścił się ku ziemi. Po tym powoli i stopniowo wędrował w górę, zaciąłem. W początkowych fazach holu czułem tylko ciężar ryby, który nie był byle jaki. W połowie drogi do brzegu "martwy ciężar" ożył! Ryba powoli, lecz bez gwałtownych odjazdów zabiera linkę z kołowrotka. Nie mogę jej oderwać od dna, a ta dalej równomiernym i wydaje się, że spokojnym tempem ucieka w kierunku zaczepu. Musiałem reagować, przykręciłem delikatnie hamulec. Udało się! Niestety ryba zmienia kierunek i teraz postanawia zwiedzić drugą stronę stawu. Ciężko ją zatrzymać. Mniej więcej po około 30 minutach rybka znajduje się przy brzegu, skąd jeszcze kilka razy odjeżdża w stronę otwartej wody. Przy kolejnym podciągnięciu do brzegu pokazuje się pod powierzchnią. Piękny karp! Po około 50 minutach holu rybka "parkuje" w podbieraku. Mamy cię! Na macie okazuje się, że mierzy 99 cm i mimo, że tyle co minęła zima ta ma piękny i okrągły brzuszek. Waga pokazuje 21 kg! Po odliczeniu worka (1,8 kg) otrzymujemy wynik 19,2 kg! Rekord łowiska to 19,6 kg... Niewiele ale jednak... Rybka po niecałych 30 sekundach w wodzie odpływa pełna mocy! Szczęśliwa kulka to rum-kokos od Meusa.


Noc jest chłodna, a emocje nie opuszczają mnie do rana. Mimo małej ilości czasu przeznaczanej na sen w ciągu ubiegłego tygodnia teraz mam problemy z zaśnięciem...


 Około 10 rano, gdy już się wypogodziło zamierzam wymienić przynęty na świeże. Mocny wiatr na chwilę ucichł, a deszczyk przestał padać, decyduję się na przygotowanie nowych zestawów i siateczek PVA. Wędkę z zestawem znajdującym się tuż przy brzegu postanowiłem przenieść mniej więcej na środek łowiska - moim zdaniem w ciągu dnia ryby nie podejdą już tak blisko brzegu.

Punktowe nęcenie po raz kolejny opłaciło się! Około 12:10 z okolicy mnicha notuję odjazd! Podbiegam w samych skarpetkach (emocje były na tyle duże, że nie było czasu na to aby ubrać buty) i zacinam. Po odciągnięciu ryby od zaczepów przekazuję wędkę siostrze, a ja nagrywam hol oraz dokumentuję pracę wędki York Devil 2 Carp. Karp dzielnie walczy, odjeżdża na boki, próbuje znaleźć jakieś schronienie. Nie można odmówić mu waleczności, ale jednak nie udaje mu się uciec i ląduje w podbieraku. Piękny karpik! Ładnie wybarwiony i spokojny na brzegu! Takie ryby się ceni. Waga pokazuje 10,5 kg. Dyszka złamana! Odkażenie rany, kilka fotek i nasz przyjaciel wraca do swojej rodziny.


Pogoda psuje się coraz bardziej... My jednak nie odpuszczamy i zostajemy na łowisku do wieczora. Niestety poza drobnymi piknięciami nic więcej nie udało się zanotować. Jednak ta wyprawa na długo pozostanie w mojej pamięci. Dlaczego? Po pierwsze udało się ustanowić nowe karpiowe PB - 19,20 kg. Po drugie pierwszy raz podczas jednej zasiadki złowiłem dwa karpie o wadze przekraczającej 10 kg. Po trzecie pierwszą rybą w sezonie 2017 nie był jak zawsze pstrąg, ale piękny misiek!


Podczas kolejnej z zasiadek sprzęt od firmy York odegrał czołową rolę i po raz kolejny nie zawiodłem się na tej marce, polskiej marce! Dziękuję również łowisku Big-Game w Kobylanach za przyjęcie mnie w ciągu tych dni nad wodę. Jak widać było warto!



Pozdrawiam i życzę wielkich, wiosennych okazów! - Kamil Skwara

http://markomserwis.sklepna5.pl/

3 komentarze:

  1. Kurcze, a ja zacząłem sezon w maju a mimo to ryba nie brała. Może u was cieplej. Zazdroszczę

    OdpowiedzUsuń
  2. Ogólnie bardzo słabo z rybą było w tym roku, zobaczymy co będzie w następnym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może taki rok :) Ja już niecierpliwie czekam na kolejny sezon - na razie nie ma kiedy wybrać się na ostatnią zasiadkę w sezonie :(

      Usuń