Nasze konkursy wspiera:

15 czerwca 2017

Nowa woda, nowe przygody!


Kolejną z zaplanowanych na maj zasiadek spędziłem nad wodą w Krzemiennej. Z informacji, które udało mi się zdobyć okazało się, że staw ma już swoje lata, a w prywatne ręce dostał się stosunkowo niedawno. Łowisko miało mieć zróżnicowaną głębokość. Podobno jest bardzo zarośnięte, więc należało przygotować mocny sprzęt. Cały akwen ma 12 ha i położony jest w pięknej okolicy. Z jednej strony otaczają go malownicze, porośnięte drzewami pagórki, a na przeciw od nich zauważymy rzekę San! Okolica bajeczna!




Na początku maja zaplanowaliśmy rodzinny wyjazd w stronę Krzemiennej. Zarezerwowaliśmy domki znajdujące się w bezpośrednim sąsiedztwie stawu - więc każdy znajdzie coś dla siebie. Właściciel zapewniał, że tuż po wyjściu z domku znajduje się furtka umożliwiająca wejście na teren stawu. Dla nas opcja ta była bardzo ważna, o czym wspomniałem w rozmowie z nim kilka razy...

Po niecałej godzinie jazdy jesteśmy na miejscu. Podjeżdżamy autem pod nasz domek. Widok jest niesamowity! Z okien możemy spoglądać na przepiękny staw! Nie dość, że urokliwy to ogromny! Różni się od wód, z jakimi mam na co dzień do czynienia. Szukamy furtki, aby wyjść nad brzegi akwenu. Okazuje się, że takowej nie ma! Najbliższa znajduje się 300 metrów obok! Właściciel domków przekazał nam jednak, że osoby, które chcą skorzystać z wędkowania na tym zbiorniku przechodzą przez siatkę lub tuż pod nią! Śmiech na sali! Tyle zapewnień, że furtka jest, tyle wszystkich rozmów, a tu człowiek przyjeżdża nastawiony na łowienie, a nie ma nawet głupiego wyjścia zza ogrodzenie! Sam fakt, że po przejściu kilku metrów od drzwi wejściowych znalazłbym się nad wodą, wywołuje w głowie zachwyt. Natomiast fakt, że aby się to stało trzeba przeskakiwać przez siatkę uświadamia nas o tym, że karpiarstwo jest jednak naprawdę ciężkim "zawodem"...


Pierwszy dzień, czyli piątek mieliśmy przeznaczyć tylko i wyłącznie na sondowanie zbiornika oraz wstępne zanęcenie. Coś w nas jednak drgnęło i postanowiliśmy zarzucić wędki. Niestety nie doczekaliśmy się brania, ale za to zdobyliśmy cenne informacje. Od Kuby - Właściciela wody - dowiedzieliśmy się o miejscach, które mogą nam przynieść rybę, w których nie ma zbyt dużo roślinności i w których były już łowione ryby. Otrzymaliśmy również zgodę na pływanie łódką zanętową, więc kolejnego dnia, z samego rana miało odbyć się sondowanie dna... Do 24 wędki zostały "na wodzie", ale niestety bez efektów.

Wstajemy wcześnie rano po to, aby w końcu na poważnie zacząć zasiadkę. Podpinamy Deepera do łódki, na pakę trafia pierwszy zestaw i w drogę! Około 15 metrów od brzegu znajdujemy kawałek dna, na którym roślinności wodnej praktycznie nie ma. Pojedyncze ryby zostały wykryte przez Deepera - ale nam chodziło głównie o znalezienie odpowiedniego dna. Druga wędka znajduje swoje miejsce w odległości około 25-30 metrów od naszego brzegu. Kolejna wędka trafia również 15 metrów od brzegu, gdzie wysondowaliśmy wolne od roślin dno. W końcu przyszedł czas na ostatni z kijów. Zestaw wypłynął na jakieś 20 metrów od naszego brzegu. Dno było tam wolne od roślin. Na zestawach taty królowały kulki: brzoskwinia-krab oraz morwa-łosoś firmy Nano Baits. Moje dwa przypony zakończone były kolejno: kulką brzoskwinia-krab i gotowaną kukurydzą podwieszaną dwiema pływającym imitacjami tego ziarna firmy York. Dodatkowo zestaw z „kuku” na włosie "podtopiłem" w Focus Gel kukurydza od firmy Nano Baits.

Pierwsze branie notuje tata, na kulkę brzoskwinia-krab i kończy się ono powodzeniem. Po chwili holu naszym oczom ukazuje się karp - pierwszy, jakiego zobaczyliśmy na łowisku "U Schabińskiej". Ryba dzielnie walczy do samego końca. W końcu ląduje w podbieraku, a my mamy pierwszego karpia! Po zrobieniu kilku zdjęć nasz bohater odpływa. Ryba waży niecałe 5 kg.


Godzinkę później na wędce taty zauważamy delikatne branie, które po chwili przemienia się w piękny "odjazd". Zacięcie i jest! Po raz kolejny kulka Nano Baits potwierdza swoją skuteczność! Tym razem nie zawodzi nas zapach morwa-łosoś! Hol w trudnych warunkach, wśród podwodnego zielska... Ryba próbuje wykorzystać podwodne atuty tego łowiska, jakimi są liczne zaczepy. Nawet tuż pod samym brzegiem karp nie odpuszcza i nadal próbuje "wejść" w byle co, w coś co da mu wolność. Podbieramy go za pierwszym razem. Rybka jest podobnej wielkości do swojej poprzedniczki, a waga wskazuje 4 kg.


Na mnie kolej nadeszła około godziny 13. Ryba wzięła na zestaw z kukurydzą, a tuż po tym weszła w zaczep. Po krótkiej chwili udaje się ją wyciągnąć z podwodnej zawady. Hol przebiega spokojnie, ryba kilka razy mocniej poszarpuje zestawem. Przy brzegu niestety spina się... Bez powodu... Podczas holu... Tego się nie spodziewałem - pierwsza spięta ryba w tym roku...


Na szczęście po wybiciu godziny 14 otrzymałem od akwenu w Krzemiennej kolejną szansę. Brzoskwinia-krab kusi jakąś rybę! Spokojny hol, zdobycz chodzi przy dnie. W roślinność nie wchodzi. Po krótkiej chwili przy brzegu pokazuje się niewielki karpik. Do podbieraka "wpada" za drugim razem. Na oko daję mu 3 kg i bez zbędnego w tym przypadku ważenia zwracam rybce wolność.


Na zestaw, który miałem obecnie na brzegu zakładam kulkę zielony groszek z pop up'em truskawka. Jest to mocno pachnąca kula, którą wyczujemy z daleka, a po przekrojeniu kulki zapach staje się jeszcze bardziej intensywny...

Podczas przeglądania przynęt daje się usłyszeć branie. Okazuje się, że nastąpiło ono na jednej z moich wędek! Ziarno znów daje efekt. Na włosie zamieściłem również sztuczną kukurydzę Nat Baits Yorka. Jak widać sztuczna przynęta dodatkowo aromatyzowana w Focus Gel o zapachu kukurydzy przynosi efekty! Walka trwa, ryba nie odpuszcza. Podczas holu kilka razy wpływa w roślinność, skąd szybko udaje się ją wyciągnąć. Przy brzegu naszym oczom ukazuje się długi karpik. Jeszcze chwila i ryba wpływa do podbieraka. Waga wskazuje na 5 kg, a po kilku zdjęciach karp wraca do wody.


Tuż po 18 zielony groszek podwieszony truskawkowym "popkiem" zasmakował jakiemuś amatorowi kulek. Zacięcie i walka! Chociaż walką tego nie można nazwać... Do brzegu ryba idzie powoli, przez chwilkę zdaje się nam, że to amur. Po włożeniu podbieraka do wody ryba zaczyna szaleć, a chwilę wcześniej pokazuje nam się cielsko karpia. Kilka odjazdów w stronę zaczepów. Prędko "wybijam" rybie z głowy niecne zamiary i podciągam ją do brzegu. Do podbieraka wpływa bez najmniejszych problemów. Kolejna rybka z wagą w okolicach 5 kg. Fotka i płyń kolego!


Wędkowanie w nocy odpuszczam z powodu utrudnionego dostępu do łowiska... Zaczynam kolejnego dnia rano!


Tata niestety musiał wrócić do domu, a dokładniej do pracy... Mi jeszcze zostało około 9 godzin wędkowania. Chciałem wykorzystać ten czas najlepiej jak tylko można. W okolicach godziny 5 melduję się w "naszej" miejscówce. Rozkładam wędki, zakładam przynęty. Włos wędki umieszczonej po lewej stronie ozdabiam kulką Nano Baits brzoskwinia-krab. Po prawej postanowiłem eksperymentować. Na włos trafiły dwie sztuczne kukurydze Nat Baits oraz dwa sztuczne białe robaki firmy York. Pozostało już tylko wywieść zestawy i czekać na efekty!


Delikatne podciągnięcia niestety wiodły prym tego ranka. Pierwszy delikatny i powolny odjazd nastąpił kilka minut po 7. Zacięcie – czuję delikatne „odskoki” ryby na boki. Pierwsze, co przyszło mi do głowy To jakaś bardzo drobna rybka. Wzięła ona jednak na mocny zestaw karpiowy, a co nieco z jej walki dało się odczuć. Przy brzegu widzę „małą” rybkę. Jak się później okazuje jest to piękna wzdręga! Do teraz żałuję, że jej nie zważyłem, ani nie zmierzyłem… Dla porównania jej rozmiarów (które szacuję na 30-40 cm) mogę powiedzieć, że ciężarek, który leży obok niej ma długość 4,5 cm… Ciężko teraz, patrząc tylko na zdjęcie, określić rozmiary wzdręgi, ale pewne jest to, że była to piękna ryba! I znów brzoskwinia-krab przynosi znakomite rezultaty!


Godzinkę później do wędek przywołuje mnie mocny odjazd. Po podbiegnięciu do mojego stanowiska ryba cały czas ucieka, a ja postanawiam zaciąć. „Coś jest” – pomyślałem. Jednak jest to kolejna ryba, która nie radzi sobie z mocnym zestawem karpiowym… Przy brzegu moim oczom oraz wędkarza łowiącego obok ukazuje się spory leszcz! Po zobaczeniu podbieraka ryba wykrzesała z siebie jeszcze trochę sił i „odjechała” może z 5 metrów. Szybko udaje się ją jednak zatrzymać i za kolejnym razem podebrać. Krótka sesja fotograficzna z 52-cm leszczem ważącym 2,10 kg! Pięknie! Rybkę zainteresowały sztuczne przynęty od Yorka.


W samo południe połączenie kulki zielony groszek z pop up’em truskawka po raz kolejny przynosi oczekiwany wynik. W końcu udało się wyczuć ten ciężar, o który mi chodziło. Był to bez wątpienia karp. Wędkę przekazuję siostrze, aby spróbowała zmierzyć się z rybą z Krzemiennej. Kilka odjazdów na boki, kilka do przodu i jest w siatce! Mamy kolejnego! Waga wskazuje okolice 4 kg...

Tołpyga Albinos


Każda ze złowionych przez nas rybek w pełni sprawna i w doskonałej kondycji wróciła do wody. Rany odkażone, bezpieczny pobyt na brzegu… Dzięki temu również Wy macie możliwość zmierzenia się z tymi rybami! Odkryliśmy super łowisko w naszej okolicy. Złowiliśmy zadowalającą liczbę ryb jak na pierwszy wyjazd nad tę wodę. W dużym stopniu przyczynił się do tego Deeper, który namierzył dla nas miejsca, gdzie roślinności wodnej było mniej. Przynęty Nano Baits - jak widzicie powyżej – kolejny raz potwierdzają swoją skuteczność. Sprzęt Yorka sprawdził się wyśmienicie, pozwolił na wyciągnięcie kilku ryb z zarośniętych miejsc! Gospodarzowi dziękujemy za przyjęcie nas nad wodę! Do zobaczenia Krzemienno!


Kamil Skwara

http://markomserwis.sklepna5.pl/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz