16 stycznia 2017

Pstrągi 2016

Zeszłoroczny sezon pstrągowy nie należał do najgorszych. Zazwyczaj przeważały mniejsze rybki, ale do większych też udało się dobrać. Nad wodą przeżyłem kilka fajnych przygód, między innymi bliskie spotkanie oko w oko z pięknym lisem oraz udało mi się zaobserwować jak stadko saren przeskakiwało rzeczkę... I jak tu nie wychodzić nad wodę?




Sezon rozpocząłem już 4 lutego. Okres ochronny dla pstrąga w mojej okolicy trwa do 31 stycznia, więc na pierwsze wyjście nad wodę musiałem poczekać nieco dłużej niż większość z Was. Moje dłuższe oczekiwanie wynagrodziły dwie pierwsze w ubiegłym sezonie ryby, kolejno: pstrążek około 30 cm długości oraz mniejszy, około 20-cm kropek - "Pierwsze koty, pfff... pstrągi za płoty".

W kwietniu udaje się zaliczyć bardzo fajną wyprawę. Krótkie wyjście nad wodę, ryby aż za bardzo chciały współpracować. Sporo ilość ataków na moje wabiki owocuje jednak mniejszymi rybkami. A gdzie są te większe? Odpowiedź jest prosta, na głębszej wodzie! Oto relacja z wyprawy: "Jest coraz lepiej!".


Majówka i kolejne wyjście nad wodę, które przyniosło mi zdobycze. Wiosenny spacerek nad górska rzeczką przynosi mi dwie około 20-cm rybki. Niespodzianką było wyjście pięknego kropka, który na moje oko miał +45 cm (nie przesadzam!) - nogi trzęsły się jakby były z galarety! W tym samym miejscu w pościg za moją przynętą wychodzi dość długi zbój. Zacinam. Walka trwa. Ryba wykonuje kilka młynków nad wodą. Chwilę później ląduje największego (jak ma razie) pstrąga w 2016 roku - rybie na oko daję 35 cm. O wyprawie można przeczytać tutaj: "Majówka - start!". W kolejnym z majowych artykułów podsumowałem również wyjścia w piątym miesiącu roku: "Majowe pstrągi".


Podczas czerwcowych wyjść udaje mi się złowić tylko jednego, niewymiarowego pstrążka.

Nadchodzi lipiec i całkiem nowy rozdział pisany przez górskie wody. Podczas około 5-km spaceru z nurtem rzeki łowię trzy ryby: pstrągi 20 i 40 cm oraz około 20-cm klenia. Podczas wyprawy przedzierałem się przez większe ode mnie zarośla, odkryłem kilka fajnych miejscówek oraz zwiedziłem najdziksze zakątki bieszczadzkiej rzeczki. O lipcowych zmaganiach opowiada: "Pstrągi z trudnego lipca".


Ograniczona ilość czasu w sierpniu przynosi mi tylko dwie wyprawy. Nie należały one jednak do najgorszych. W sumie udało mi się złowić dwie "trzydziestki", jednego pstrążka o długości około 25 cm. Całość dopełniły jeszcze dwa kleniki o zbliżonej wielkości do tych mniejszych pstrążków. Trudy wyprawy opisuję w artykule pt. "Pstrągowe zakończenie sezonu".


Najczęściej wędkuję w malutkich bieszczadzkich rzeczkach. Chciałbym podzielić się z Wami czymś co zaobserwowałem ja oraz wędkarze łowiący na tych samych wodach. Do końca czerwca namierzanie większego pstrąga jest łatwe. Po upłynięciu szóstego miesiąca w roku staje się to coraz trudniejsze! Dlaczego tak jest? Zazwyczaj wraz z początkiem wakacji przychodzi "niżówka". Wody w rzece jest jak na lekarstwo. Trudno znaleźć głębsze miejsce, a przecież wiadomo że w takiej sytuacji ryby chcą trzymać się miejsc z silniejszym nurtem, w którym woda jest lepiej natleniona (a najlepiej jakby ta miejscówka graniczyła jeszcze z głęboką wodą), a takie miejsca są wtedy niedostępne, bo po prostu jest w nich zbyt mało wody. Znalezienie owej miejscówki podczas "niżówki" jest praktycznie niemożliwe... Do tego końcem lipca można zaobserwować masowe śnięcie pstrążków o wymiarach +30 cm (sporadycznie mniejszych)... W tym roku sam znalazłem kilka padniętych sztuk, a znajomi wędkarze niestety również trafili na takie "przygody"... Po prostu w malutkiej rzeczce jest zbyt mało tlenu, mniejszym rybom to nie przeszkadza, ale większe pstrągi nie czują się z tym zbyt dobrze - niektóre dają sobie z tym radę, a niektóre niestety nie...

Zdjęcie od użytkownika PSW - kropek26

W ostatnią wyprawę sezonu dostąpiłem zaszczytu testowania przynęt Engima Bait. Piękne, dokładnie wykonane mikrowoblerki. Na każdego z otrzymanych woblerków złowiłem jakąś rybkę. Potwierdza to tylko skuteczność przynęt oraz to, że "dopasowały" się one do "moich" bieszczadzkich wód!


Kamil Skwara

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz